środa, 8 sierpnia 2012

Carnival in the middle of summer

Ostatnio trochę zaniedbałam prowadzenie bloga, przyznaję się - dopadło mnie letnie rozleniwienie. W Lublinie sporo się dzieje tego lata, jak tylko mam wolną chwilę to uczestniczę w eventach organizowanych w moim mieście albo wyjeżdżam gdzieś za miasto i brakuje mi czasu na sesje.
Ostatnio mieliśmy tu karnawał, a mianowicie Carnaval Sztuk-Mistrzów, imprezę cykliczną odbywająca się po raz piąty na przełomie lipca i sierpnia. Przez ponad tydzień odbywały się najróżniejsze przedstawienia nawiązujące do idei współczesnego cyrku. Akrobaci, żonglerze, połykacze ognia i inni cyrkowcy z różnych krajów przyjechali, żeby uczyć się od siebie oraz dzielić się swoimi umiejętnościami z mieszkańcami Lublina. Miasto zapełniło się międzynarodową grupą ludzi pozytywnie zakręconych, ludzi z pasją. Widziałam wiele osób z plecakami wypełnionymi ekwipunkiem do żonglerki, takich o oryginalnym wyglądzie albo jeżdżących na jednokołowcach. Osobiście najbardziej lubię przedstawienia z ogniem w roli głównej i dobrą muzyką w tle. W tym roku moje serce podbiła dziewczyna pięknie poruszająca się w rytm muzyki z płonącym hula hop podczas jednego z przedstawień. Podziwiam także ludzi, którzy potrafią rozebrać się przed publicznością do majtek i jeszcze do tego wsiąść na jednokołowca (śmiech). Impreza jak co roku przyciągnęła tłumy gapiów, jedyne co mi się nie podobało w tegorocznym wydaniu karnawału to fakt, iż odbywała się w obrębie dwóch oddalonych od siebie miejsc (Centrum - Stare Miasto i Park Ludowy) co mam wrażenie, budziło lekką dezorientację wśród ludzi chcących uczestniczyć w wydarzeniach. Chcielibyście dowiedzieć się więcej o Carnavalu Sztuk-Mistrzów, obejrzeć więcej zdjęć, a może przyjechać na kolejną edycję imprezy, odwiedźcie oficjalną stronę imprezy oraz fanpage na facebooku.
Skoro karnawał to w ubiorze można pozwolić sobie na więcej. Postanowiłam odsłonić trochę brzucha, co ostatnio miało miejsce w jakimś 2003 roku (śmiech). Do uszytych przeze mnie szafirowych spodni (więcej o nich w następnym poście) dobrałam krótki top zapinany na guziczki i białą marynarkę, założyłam szpilki, we włosy wpięłam pawie pióro i byłam gotowa na karnawał w środku lata.

Lately I’ve neglected a little bit blog writing, I admit that summer laziness have caught me. In my city a lot of things are going on and when I have some free time I participate in some events or leave the city and I don’t find time for blogging.
Lately we’ve had a carnival here, I’m talking about Carnaval Sztuk-Mistrzów, a cyclic event that takes place between July and August. During this event which lasts more than a week different perfomences that refer to new circus idea take place in our city. Acrobats, jugglers, fire eaters and other circus performers from many countries arrive in Lublin to share their skills with one another and to show their passion for circus to the citizens. The city was filled with people full of passion, with backpacks loaded with tools for juggling, dressed extraordinarily or riding one-wheel bike. Personally, I love performances with fire as a main actor and good music as background. This year my heart was stolen by a girl who moved beautifully to the rhythm of music with fire on her hula hoop during one of performances. I also admire people who can undress in front of public and then ride a one-wheel bike (laughter). Like every year, the event has attracted lots of people who were curious about the crazy people of circus. If you want to learn more about the event, see more photos or maybe come here next year to Carnaval Sztuk-Mistrzów, check the official webpage of the event or go to its fanpage on Facebook.
During the carnival you can dress more boldly, so did I. I decided to show a litle bit of my belly, last time I did it was in 2003 (laughter). I put together sapphire trousers that I’ve sewed lately, short buttoned top and white jacket. I wore stilettos, a peacock feather in my hair and I was ready for a carnival in the middle of the summer.









czwartek, 12 lipca 2012

Secret forest

Gorące dni ostatniego tygodnia najchętniej spędzałam pod szczelnym parasolem z gałęzi drzew. Ciężko znoszę upały w mieście i z chęcią wyjeżdżam za miasto jak tylko nadarza się do tego okazja. Nakładam bawełnianą sukienkę, spryskuję się specyfikiem na komary i kleszcze i zmierzam w głąb lasu. A wy jak radziłyście sobie z upałem? Odetchnęłyście z ulgą, że nastało ochłodzenie?

I’ve spent preferably last hot days under a tight umbrella of branches of trees. I hardly bear heatwave in the city, so I catch every opportunity to go to the countryside. I put on a cotton dress, take anti-mosquito lotion and go deep into the woods. And you? How did you handle with dog-days? Are you happy that cold snap has come?





dress/ shoes: thrift shop, basket: vintage, earings: diy

Next time!

?

środa, 4 lipca 2012

JFK vs USA

Ostatnio po wysłuchaniu i przeczytaniu wielu pochlebnych recenzji, kupiłam książkę Stażystka Mimi Alford. Nie jest ze mnie wyjątkowo oczytany człowiek, raczej przeciwnie lektura musi mnie bardzo zainteresować, żebym dobrnęła do końca i tak właśnie było w tym przypadku. Zdawało mi się, że zbyt szybko dotarłam do ostatniej strony i byłam bardzo zawiedziona, że to już koniec. Nigdy szczególnie nie interesowało mnie życie 35. Prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale przyznaje lubię czytać o sekretach i intrygach z życia znanych osób. I ta książka jest właśnie o tym. Opowiada jaki tak naprawdę był prezydent Kennedy na co dzień i jak bardzo (nad)używał swojej władzy. Ponad rok z jego życia szczegółowo opowiada dziewczyna, która przez serię różnych zbiegów okoliczności trafia do łóżka z najpotężniejszym człowiekiem świata. Książka jest także o tym jakie konsekwencje na całe życie tej dziewczyny miały chwile spędzone u boku JFK.
Stażystka obudziła we mnie fascynacje Stanami Zjednoczonymi i ludźmi z nimi związanymi.
Zawsze zastanawiam się w czym tkwi fenomen Stanów Zjednoczonych. Czy jest inne państwo o życiu w którym marzy tyle osób na całym świecie? Może sekret tkwi właśnie w niezwykłych historiach ludzi związanych z tym krajem.
Odsyłam was do lektury Stażystki a ja tym czasem zamykam oczy i wyobrażam sobie, że leże na trawce w Central Parku, a może pod literką H na wzgórzach Hollywood, hmm trudna decyzja;)

PS. Worek ze zdjęć był kiedyś częścią ręcznika plażowego. Mama go odpruła a ja wszyłam końce sznurka do worka tak, że powstał plecak.

Lately, after listening and reading a lot of flattering book reviews, I’ve bought Once Upon a Secret: My Affair with President John F. Kennedy and Its Aftermath by Mimi Alford. I’m not realy into books, quite the contrary, namely, a book must really interest me to wade me through the end and this time it was. I felt I get to the last page too fast, I was really disappointed when it came to the end. I have never found the life of the 35th President of the United States really interesting but I must admit that I love reading about secrets and intrigues of famous people’s lives. This book is about it. It says the truth about who John Fitzgerald Kennedy was in everyday life and how he (mis)used his power. More than a year of his life in White House is told by one girl who by many circumstances got to bed with the most powerful man on the Earth. The book is also about the price that the girl paid in her future life for the time spent with Mr. President.
Once Upon a Secret:.. rouse in me fascination for Uniated States of America and the people from this country. I was always wondering what the phenomenon of the USA is. Is there any country in the wide world in which so many dream to live in? Maybe the secret is in the extraordinary stories of people who lived and live there.
I recommend you to read Once Upon a Secret:… yourselves when I close my eyes and imagine I’m lying on the grass in Centarl Park, or maybe below the letter H on Hollywood Hills, hmm it’s such a difficult decision ;)

PS. The sac in the pictures was a part of the beach towel, my mom unsew it and I sewed the strings to the sac so, finally, I have a backpack.







top/ shoes: vintage, poncho/ towel/ sac: thrift shop, shorts: Top Secret, sunglasses: Reserved

Next time!